BRAKI, NIEKONSEKWENCJE ODNOŚNIE LOGIKI, CO DO ZGODNOŚCI Z PRAWDĄ NIEKTÓRYCH OKREŚLEŃ, W TREŚCIACH RELIGII ZWANEJ CHRZEŚCIJAŃSKĄ.
(To może jest część na razie, do ewentualnego szerszego możliwego materiału)
Odnośnie treści religii zwanej chrześcijańską, to uznawane jest większościowo czy oficjalnie w owej religii, że określenia: „”Duch Chrystusowy”, ” Duch Swięty”oznaczają, są zwycięstwem nad tzw. marrnością/marnościami, nad złem, ale gdy przeanalizować treści biblijne, które są treściami niejako/jakoś źródłowymi zapisanymi, to jednak od strony rozumowania – autor widzi zastrzeżenia logiczne/logicznie, odnośnie ich poprawności co do logicznej zgodności co do ich treści., co do owego :”zbawienia”, rozumianego przecież jako wyzwolenia z niewoli , co najmniej z marności czy zła ogólnie/wogóle.
Przechodząc do treści, co do treści, to, oprócz tego, że nie ma tam zawartości, potwierdzenia czy potwierdzeń o zabezpieczeniach prawnych sprawiedliwego prawa czy przedstawienia go rozumowo-krytycznie( są przykazania, ale sugerują one raczej tylko podstwwowe zdrowe postawy moralne, nie wypełniając w sumie wszystości możliwych sytuacji, np. Nie będziesz mówił przeciwko bliźniemu swemu jest jednostronnie rozumiane, o np. w sytuacji, gdy bliźni popełni zbrodnię czy inne przestępstwo, to musiałby nie zgodzić się na mówienie prawdy śledczym czy sądowi, a nie gra coś w wyprostowaniu, że nagle przestał być bliźni, a więc co z faktu sensu, by to w przykazaniach napisać, co najwyżej, że to kojarzyć się miało z zachowaniem postawy prawości lub wierności czy ” coś w tym stylu”. Ale odnośnie kategorii szczegółów jest to dość jakoś autorytarne. No, ale mowa biblijnego Jezusa, że nie ma ( w podtekście i nie będzie) zbawienie inaczej, jak tylko przez niego jest oczywiście autorytarna, bo nie zawiera ani logicznych sformułowań poręczeń, ani prawnych de fakto. Można dostać paranoi co najmniej, gdyby musieć zależeć od i polegać na osobniku, a nie na prawie czy prawach ogólnych, obowiązujących wszystkich, nawet gdyby dał się najpierw ukrzyżować, mówiąc/twierdząc, że to gwarancja jego autorytetu, potwierdzenia, że mówił prawdę! Za tym postępowaniem biblijnego Jezusa w istocie odnośnie logicznego rozumu krytycznego kryje się autorytaryzm, nawet totalitaryzm, bo brak mu dowodów logiczno-prawnych odnośnie kompetencji i nawet uprawnienia do takiego traktowania innych ludzi.
Mówi się, pisze w biblii o „rządach bożych” czy „Boga” lub „Chrystusa”, ale nie da się biblijnego Jezusa oddzielić od „Chrystusa” jako osoby, a ów nie jest też „Duch Święty”, który jest wyszczególniony jako trzecia : Osoba z Trójcy(jedynego Boga”. Określenie: „Duch Święty”, który występuje jako określenie, nie jest pojęciem zgodnym z prawdą odnośnie krytyczno-rozumowego kryterium prawdy, gdyż nie zawiera treści zgodności z prawdą logicznie, o czym świadczy, bo jeśli jest osobą( czy Osobą). Jeśliby był(tzn. odnośnie przypuszczania, założenia jako logicznie, ad gdyby patrzeć logicznie), to jest jedną z żyjących/istniejących osobnością, czyli i osobnikiem(bo nie może być-w sensie logicznym nie osobnikiem, nie jednym z ” wielości osobników” osobników( choćby żył jako dusza bez krwi i kości), bo są wyszczególnione w nazwie cechy jako jednej z osób de fakto osobnicze i podmiotowe jako osobne. To już brzmi podejrzaniew kontekście tzw. ontologii, jako wiedzy czy odniesienia do pojęcia natury „Bytu”, do absolutu( tu autor wyszczególnia swoje autorskie chyba/może odniesienie – definicję, pojęcie o absolucie, jako wszystkości tego co było, jest i w przyszłości będzie, czyli tego co też będzie w istnieniu najogólniej, czyli w istnieniu jako istnieniu, wogóle odnośnie istnienia.)
Wracając do określenia ;”Duch Święty”, zresztą też obejmuje to określenie :”Bóg”, o których autor tego artykułu twierdzi, że są to określenia, nazwy, ale że nie są to pojęcia logiczne odnośnie logicznego kryterium czy logicznych kryteriów prawdy, czyli, że nie mają one potwierdzenia faktyczności, realności swojego istnienia, czyli tożsamości realnie istniejących podmiotów, a odnośnie kryterium jako przedmioty tematycznie odnośnie logiki tych określeń czy nazw, są niezgodne z faktycznością jako możliwe, że istnieją realnie czy że mogą istnieć:
Pierwsze tu przytacza do wywodu, przedstawienia argumentacji, do rozumowania, pojęcie (nie tylko określenie czy jako sama nazwa bez pokrycia w faktyczności, realności istnienia, w istnieniu) : absolut. Pojęcie: absotut, obejmuje, dotyczy, odnosi się do, oznacza: wszystko.Wszystko wogóle, czyli najogólniej, wszystkość wszystkiego co istnieje, istniało i może, będzie istnieć, dokładnie ostatni człon zdania definiującego:i co może i co de fakto, realnie będzie istnieć, będzie istniało.
Odnośnie tego logicznego, prostego w istocie pojęcia, to jest w tym pojęciu, to jest w tym pojęciu czy odnośnie tego pojęcia, jego znaczeniazawarte istotne znaczenie, też proste i logiczne, że żadna część wszystkości nie jest ową wszystkością. Dowodowe konteksty prawdziwości tego twierdzenia polegają na uwzględnieniu takich faktófw/takiego faktu, że istnieje wielość zjawisk, wśród których stwierdza się wielość, nie tylko drzew, budynków, ale też wielość istniejących, czy postrzeganych jako osobnych innych osobników, niż tylko siebie samego, a gdyby ktoś wątpił czy miał wątpliwość, to wrażenia zmysłowe i rozumowe kojarzenie już przy spojrzeniu w lustro czy na własne widoczne dle niego części ciała własnego, że samemu wg wzokowych czy innych zmysłowych cech, właściwości jest się samemu przejawowo , w postrzeganiu wzrokowym, słuchowym czy dotykowo itp., już jakoś podstawowo jednym z przejawów, podmiotów, osobników pośród innych czy wobec stwierdzania istnienia innych osobników. Nie ma potwierdzenia, że inne osoby czy osobniki nie istnieją faktycznie, czyli i realnie, rzeczywiście, bo cechy osobnych istnień, takie jak ciało, mowa czy rozmowa, bycie jakoś zawsze w innym miejscu itp., zewnętrznie jakoś od niego, jakoś poza nim, już wskazują(przejawiają) że/na ich osobne, inne niż tożsame z jego przejawowością, manifestowaniem się w zjawiskowości, jakiejś faktyczności wskazują, przejawiają się, więc jakoś tak, że jednak wskazują na swoje osobne istnienia.
Więc odnośnie określenia: „Bóg”, nie można logicznie stwierdzić/potwierdzić, że „Bóg” jest tożsamy z absolutem, bo w kontekście rozróżniania, wielości jako takiej czy wielości jako wielości, zakres, określenie Bóg, nie jest, nie obejmuje wszystkości istnienia, czyli nie jest wszystkością tego co istnieje itp. Tu oczywiście odnosi się to, że żadna część absolutu nie jest absolut, nie jest absolutem.
Więc odnośnie pojęcia: absolut, wynika też, że ów, określany jako Bóg w starym testamencie osobnik(czy ograniczona liczba osobników wg niektórych czy którejś z wersji biblii – nie wie piszący czy napewno, bo może to w stylu, że:”ten Jehowa, który coś gdzieś lub kiedyś) nie mógł być – o ile faktycznie też tak wogóle istniał – istotą ontologicznie wyższą od ludzi, mimo, że przedstawia się jako Bóg wobec ludzi .Tak więc ad ontologii, żaden osobnik nie jest wobec czy odnośnie drugiego osobnika Absolutem. Już sama zasada równości wobec, odnośnie absolutu, odnośnie praw, inaczej Bytu, tego co jest wszystkością, istnienia jako istnienia najogólniej, wszystkości istnienia może dać w wyniku zróżnicowanie w wielości , w wielości osobników jako podmiotowych istnień różnice gatunkowe, ale ontologicznie nie może być kimś wyższym wobec równi prawa absolutu, bo sam , jak każde inne istnienie jest tylko częścią absolutu wobec innych części absolutu, gdyby wziąć miarkę, miarę ad absolut, czyli odnośnie absolutu.
W przypadku określenia: „Duch Swięty” sprawa ma się podobnie i określenie, że ktoś jest prowadzony przez „Ducha Świętego” oznacza na pewno, że jak nie jest to opętanie co najmniej, to nie samemu, tj. nie samodzielnie prowadzenie się, choćby poprzez doradztwo czy poradę(wtedy jest niepodległość rozumowa zachowana), ale gdyby traktować owo podane jako prowadzenie inspirację wewnętrzną nie podległą/niepodległą, któraby w kimś zaistniała, to ów „Duch Święty” nie stanowi w owym kontekście, sensie wcale innej, niż działającej osobnej osoby, mimo że podawałoby się owego „Ducha Świętego” jako drugą, a nie tożsamą osobę w będącym w swojej inspiracji np. wyznawcą.
MM