Ad prawa logicznego, zgodnego z prawdą.
Podstawa o nieadekwatności związków homoseksualnych(tej samej płci), jako mogących mieć status małżeńskich lub rodzinnych
Odnośnie logiki, to małżeństwo jest formą poręczenia o stałości związku(aż do ewentualnego rozwodu)związku między kobietą i mężczyzną, będącą sformalizowaniem, zabezpieczeniem, potwierdzeniem prawnym ich związku, też dla dzieci, opieki, ich wychowania itd., jako rodzina.
To jest zbieżne z cechami ludzi jako gatunku, wraz z zabezpieczaniem dzieci w ich dojrzewaniu, itp.
Małżeństwo nie może być jednak traktowane ostatecznie jako obowiązek, z którego nie można się uwolnić, wyzwolić, bo ludzie mają jednak prawo wyboru związane z prawami podstawowymi wolności wyboru, tak ludzkiej ogólnie, jak i obywatelskiej. Próba zabronienia rozwodu jest nadużyciem podstawowym przeciw podstawowemu prawu wolności indywidualnej, osobniczej.
Określenie małżeństwo ad etymologia, w jęz. polskim: „mał(niemieck. mal,man-też ang.)”-mężczyzna i chyba „żena”(słowiańs.)-kobieta, źródfłowo wskazują na związek mężczyzny i kobiety.
Jednakże określenie takie, jak „małżeństwo homoseksualne” nie jest zgodne ze statusem małżeństwa, które to określenie źródłowo i definicyjnie(przynajmniej w Polsce) oznacza, ma oznaczać związek mężczyzny z kobietą( które to także jest zalążkiem rodziny – bo ze związku małżeńskiego rodzą się dzieci, które wraz z rodzicami stanowią rodzinę z naturalnymi genetycznie dzieci) i ma naturę zbierzną ze zdrowiem, ma cechy zgodności ze zdrowiem, z normalną, zdrową naturą ludzi od strony właściwości gatunku czy rodzaju ludzkiego, wraz z cechami tzw. przedłużenia gatunku.
Natomiast tzw. „małżeństwo homoseksualne” ani nie jest naturalnym związkiem o statusie naturalnym związku mężczyzny z kobietą, o czym świadczą i źródłosłowie i cechy zdrowe, naturalne, gatunkowe w sensie, odnośnie związków w kontekstach seksu, erotyki czy rozmnażania, „przedłużania gatunku”,ze związków homoseksualnych nie rodzą się, nie mogą rodzić się dzieci, które są następnymi pokoleniami ludzi.
Homoseksualizm jest chorobą, określany jest jako zboczenie, jest odchyleniem, odwróceniem naturalnych, zdrowych, czyli normalnych powiązań, funkcji gatunkowo odnośnie skłonności seksualnych, erotycznych, w kontekstach seksualnych, erotycznych, a tzw. „małżeństwa homoseksu alne” nie mają naturalnych cech normalnego biologicznie związku mężczyzny z kobietą,także zdolności do rozmnażania się, rodzenia dzieci, wydawania na świat dzieci, potomstwa i nie stanowią, nie mogą stanowić rodziny w sensie dosłownym, czyli definicyjnie.
Ostatecznie – wg wszelkich odniesień naukowych logicznych – homoseksualizm nie jest naturalnością, zdrowiem, ale jest nienaturalnością odnośnie podstawowej, zdrowej natury człowieka, ludzi odnośnie pociągu seksualnego itp. Są też oczywiście zjawiska – tu marginalnie – co najmniej już od strony budowy anatomicznej ludzi, też pociągu seksualnego, itp.,itd. Normalnie, zdrowi ludzie – (bez zakłóceń czy rodzajów kalectw w budowie na poziomie anatomii, zjawiska obojnactwa itp. są rzadkie, chociaż się zdarzają i tym zajmuje się medycyna, lepiej lub gorzej) – dzielą się na dwie płcie, chociaż zdarzają się,istnieją też odmienne, odchylenia czy „przesunięcia” odnośnie seksu, erotyki, ale tu autor skupia się na zakresie samego homoseksualizmu.
Ostatecznie homoseksualizm jest nienaturalnością seksualnie, erotycznie, w tym sensie jest zboczeniem, ale może kwalifikować, kwalifikuje się jako choroba, rodzaj choroby, odchylenia, biologicznie to chyba nazywałoby się: nieadekwatność. Jako cecha jest chorobą, wynaturzeniem odnośnie kryterium normalności, zdrowia w sensie definicyjnym, conajmniej odnośnie budowy ciała, przeznaczenia narządów seksualnych, odnośnie ich funkcji, anatomii przedstawicieli gatunku czy rodzaju ludzkiego.
Niewątpliwie też odnośnie określenia, kategorii tzw. „małżeństw mieszanych” jako „rodzin zastępczych”, to dzieci takie zawsze będą jakoś zakłócone, bo nie będą się wychowywały w warunkach naturalnych zdrowych, poprawnych środowiskowo, nawet jeśli wyuczą się jakiegoś: szczególnego podejścia do tego, co zdrowe dla nich.
Traktowanie odchylenia, choroby czy zboczenia homoseksualizmu czy tzw.”małżeństw homoseksualnych” jako uprawnionego oficjalnie, formalnie jako przyjmowalnego czy naturalnego zjawiska, czyli, że i zdrowego zjawiska wśród/pośród wielości jako wielości zjawisk, jest fałszem, uzurpatorstwem – a wg prawa logicznego, w prawie odnośnie prawdy, logiki, nie można określać tego, co chorobliwe, jako zdrowe, tego co nie jest zgodne z naturą, za zgodne z naturą, bo to jest uzurpatorstwem, fałszem, nadużyciem przeciw logicznemu prawu, czyli jest przeciwnym prawu.
Pomysł na legalizację czy formalne uznanie tzw.” małżeństw homoseksualnych” jest preferowaniem i zgodą na uznanie, uznawanie jako formalnie, oficjalnie, jako faktycznie istniejącego takiego statusu prawnie, czyli jako czegoś co nie jest chorobą, dewiacją lub perwersją, zboczeniem, odchyleniem czy zdenaturalizowaniem, ale jako jedną z naturalności dopuszczalnych czyli zdrowych odnośnie kategorii uprawomocniania jako zdrowia, normalności ludzkiej.
– ale ten kierunek, trend czy spojrzenie są fałszem odnośnie logiki i odnośnie logicznego, zgodnego z naturą cech gatunku czy rodzaju ludzkiego prawa. Prawo nie powinno wykraczać poza logikę odnośnie prawdy, ani podlegać kategoriom wykraczającym poza logiczną zgodność z prawdą.
Prawo logiczne(w tym i definiowanie musi być logiczne odnośnie używanych sformułowań), zgodne logicznie w swych sformułowaniach z prawdą, czyli i odnośnie określanych, wskazywanych zakresów tematycznie, przedmiotowo, może wyrażać się poprawnie, logicznie i zgodnie z prawdą tylko poprzez poprawność i tematycznie i sformułowaniowo.
Traktowanie odchylenia, choroby czy zboczenia homoseksualizmu czy tzw.”małżeństw homoseksualnych” jako uprawnionego oficjalnie, formalnie jako przyjmowalnego jako zdrowe, naturalne zjawisko, wśród/pośród wielości jako wielości zjawisk, – a wg prawa logicznego, w prawie odnośnie prawdy, logiki, nie można określać tego, co chorobliwe, jako zdrowe, tego co nie jest zgodne ze zdrowiem, za zgodne ze zdrowiem – jest uzurpatorstwem, nadużyciem przeciw logicznemu prawu, przeciwnym prawu., przeciw definiowaniu zgodnym z prawdą logicznie odnośnie prawdy.
Tu autor nie ma celu, na myśli prześladowaniu homoseksualizmu, ale ma na myśli właściwe zaklasyfikowanie definicyjno – prawnie odnośnie prawdy wg kryteriów logicznej zgodności z prawdą, w tym i odnośnie odróżnienia statusu tego, co jest chore, od tego, co zdrowe.
Zdrowe społeczeństwo ze zdrowym prawem, czyli logicznym(w tym dnośnie definicji i zgodności z prawdą – tu autor odsyła do swojego postu-opracowania pt: ” O Prawie i Prawach Ogólnie…” na swojej stronie: https://bryzy2.com) – nie powinno dopuszczać fałszywych określeń czy ogólniej jako praw czy ustaw itp. treści, które zawierają fałsz odnośnie logicznych kryteriów ich zgodności z prawdą, z faktycznością, więc i z prawem.
Wprowadzanie fałszu odnośnie logiki na teren prawa czy używanie fałszu jakoby czegoś prawnego czy uprawnionego, tak jak to jest w przypadku określenia: „małżeństwo homoseksualne”, jest dalszym krokiem fałszu, odwrotnością czy przeciwieństwem prawdy i to jest działanie uzurpatorskie, krzywdzicielskie odnośnie stanu faktycznego ludzi, ludzkości, państw czy społeczeństw.
Należy też wziąć pod uwagę, że zdrowi ludzie, tu heteroseksualni odnośnioe kontekstu, w odruchu naturalnym mają lub mogą mieć poczucie odrazy naturalnej, nawet widząc nienaturalne wyrazy seksualne, erotyczne, a co dopiero gdy są narażeni na przejawianie wobec siebie, bliższych czy dalszych ludzi takich zboczonych, niezdrowych w istocie manifestacji. Przecież to, co chorobliwe czy zdenaturalizowane nie powinno być traktowane jakoby zdrowe, naturalne, a ludzie powinni być wolni od ćwiczenia się w tolerowaniu chorych, zboczonych czy zdenaturalizowanych przejawów, manifestacji i ludzie z pewnością nie powinni być narażeni na publiczne czy prywatne tego typu sytuacje.
[Za PRL-u, czyli przed rokiem 1990 nie pisało się raczej o homoseksualizmie, oficjalnie był traktowany jako choroba, każdy taki osobnik, przynajmniej w sensie codzienności chował dyskretnie takie skłonności, sporadycznie zdarzało się, że taki osobnik w szlecie publicznym dłużej przebywał i czasem szukał „materiału”, ale zwykle wystarczyło walnąć takiego w ryło lub coś ostrzej powiedzieć czy odruchowo cofnąć się, natomiast sami bali się przejawiać agresywność, od razu raczej wycofywali się, nie eksponowali się publicznie czy ogólnopublicznie.]
Mariusz Milewski